-
Środa, 16 maja 2012
-
To ja zrobię te szparagi, co się będą marnować.
-
-
[^perdo] Wpadaj do mnie. Wina mam pod dostatkiem, a w ramach posiłku mogę zaproponować szparagi zapiekane z szynką parmeńską i parmezanem.
-
[^perdo] A jak. Mam jeszcze pełen bagażnik wina.
-
Angina, zapalenie oskrzeli, antybiotyk wielkości pocisku niemałego kalibru, cztery nowe sukienki, zero par butów i śmieciowy obiad.
-
Zgubiłam pończochę. Z ostatniej nie-czarnej pary. I jak ja mam teraz wyjść z domu, się pytam?
-
Dzień, w którym zawiozę swoją anginę do lekarza oraz może nabędę wiadomą sukienkę. I niech mi dziś nikt nie wchodzi w drogę.
-
-
Wtorek, 15 maja 2012
-
The killing po pijaku jest nawet lepsze niż na trzeźwo. Ruda wymiata no i chyba nie doceniałam Holdera. Love.
-
Cel uważam za osiągnięty - nawaliłam się. Czy jest mi dzięki temu lepiej, to już zupełnie inna historia.
-
Im więcej piję tym bardziej nie mogę się upić.
-
Gorącej kąpieli i zimnej wódki. Por favor.
-
Dzięki, dziewczyny. Jadę się dowiedzieć co, jak i dlaczego, więc chwilowo off.
-
Wtem spektakularne jebut w postaci wieści o śmierci ojca. Perfekcyjny tajming.
-
Kopnij mnie ktoś w dupę, bo inaczej się stąd nie ruszę.
-
Trzeba się zebrać i wyjść z domu, a tak mi się nie chce...
-
Spało mi się dziś kijowo, wstałam z napieprzającą głową i migdałami wielkości owoców kiwi, boli mnie gardło i chyba mam gorączkę. Trochę zombie jestem.
-
-
Poniedziałek, 14 maja 2012
-
-
[^perdo] Zabrzmiało dwuznacznie :)
-
Weszłam na nylony.pl i mnie wessało. Ratunku.
-
Wyjaśni mi ktoś fenomen anonimów, które od jakiegoś czasu regularnie pojawiają się na mym kokpicie? Bo mnie to fascynuje nieco.
-
Lubię rudą Shirley tutaj.
-
-
Where is my mind?
-
Siedzę w domu i obrabiam pracową papierkologię. Jestem zdegustowana.
-
Nudzimiś.
-
[^precious] Mam to!
-
O, kolejny kilogram w dół. Bdb.
-
Niech mi ktoś zrobi kawę, bo zasiadłam na kanapce i powstanie z tejże chwilowo mnie przerasta.
-
Zapach napalmu o poranku.
-
[^kulkacurly] No nędza okrutna.
-
Z braku laku oglądam jakiś kiepski film z Jodie Foster i mimo niewątpliwej nędzy tegoż nie mam siły zmienić kanału. Wszystko gówno.
-
-
Niedziela, 13 maja 2012
-
Sobota, 12 maja 2012
-
Wszystko mnie dziś przerasta.
-
Za największy sukces dzisiejszego dnia uznaję fakt, że jednak nie zderzyłam się czołowo z tą ciężarówką. Ja pierdolę. Gdzie moja meliska?
-
Dżinsy i trampki i w dupie dziś mam jak wyglądam.
-
Kota przyszła się poprzytulać. Lubię to.
-
Wczoraj ponad 30 stopni, dzisiaj 12. Co to ma, kurwa, być?
-
-
Piątek, 11 maja 2012
-
W tym roku też nie zamontują nam klimatyzacji, bo koszty. Firma, która sra kasą nie ma w budżecie tysiąca złotych na klimę, prawda.
-
Wyłazi dziś ze mnie rasowa sucz i och, jak mi z tym dobrze.
-
Niestety skulenie się w kąciku tudzież zalanie w trupa nie wchodzi dziś w grę. W zamian pojadę do roboty i zrobię tam jakąś rozpierduchę. A co.
-
Bry oraz dół niczym Wielki Kanion.
-
-
Czwartek, 10 maja 2012
-
[^cloudy] Ja też. A teraz wreszcie mam odwagę je nosić.
-
Dobra. Wanna, książka, łóżko.
-
My precioussssssss.
-
Wczoraj prawie rzuciłam małpą po kawałku czekolady, dziś to samo po zjedzeniu loda. Popsułam się czy co.
-
O kurde, przecież ja jeszcze nie wymieniłam opon na letnie. Ups.
-
[^funke] Tak jakoś, zła kobieta ze mnie musi.
-
Przysięgam, że jeśli jeszcze raz pani z knajpy użyje w mailu słowa obiadek, zniknę z jej życia na zawsze.
-
